Kuchnia Słowian - trochę własnej historii
- 5 maj 2016
- 1 minut(y) czytania
Często myślę o tym, że wypadałoby poznać trochę własnej historii. Bogów greckich, rzymskich, nordyckich potrafię wymienić z nazwy i zawodu. A słowiańskich? "Kuchnia Słowian" zbliża nas do przodków - czytając możemy cali zanurzyć się w świecie, który choć już przeminął, wciąż jest tak żywy w naszych upodobaniach - w tym wypadku smakowych.

Nie ma dobrego weekendu bez kawy i książki - niestety w tej kolejności ;) "Kuchnię Słowian" pożyczył mi kolega z pracy. Zobaczył moje oczy jarzące się na widok tego dzieła i po prostu sam zaproponował. Poker face nigdy nie było moją mocną stroną.

Uwierzycie, że za pierwszym razem książka otworzyła mi się dokładnie na stronie, gdzie podany był przepis na piwo jałowcowe? Niebywałe - jak tu nie wierzyć w przeznaczenie?
Książka urzekła mnie nie tylko rozumieniem moich szczególnych potrzeb, ale również świetnymi zdjęciami, gawędziarskimi wręcz odniesieniami do historii i autentyzmem, który bije z każdej strony.
Widać, że Hanna i Paweł Lisowie są Pasjonatami, przez duże "P".
Bardzo zgrabnie opisują kulinarne zwyczaje średniowiecznych Słowian - od pozyskiwania, przez przygotowanie, przechowywanie i konsumpcję. Obok dań jarskich, mięsnych i deserów, nie zabrakło oczywiście miejsca na napoje, wśród których wymieniane oczywiście jest piwo. Mam nadzieję wypróbować niebawem jeden z przepisów który jest tam podany.
Nie będę zdradzać zbyt wiele, bo jak wiadomo, książkę najlepiej przeczytać, a przepis wypróbować. Wiedzcie jednak jedno - po lekturze tej pozycji obudziło się we mnie pragnienie zbudowania wędzarni, łowienia ryb i upieczenia chleba z mąki własnego wyrobu. Nie ma żartów.

Już niedługo napiszę co z tego wyszło!




















Komentarze